Nagranie wideo i komentarz do debaty ewolucjonizm-kreacjonizm 12.02.2010

12 lutego 2010 na Politechnice Gdańskiej odbyła się zorganizowana przez trójmiejski ośrodek PSR dyskusja biologa ewolucyjnego z kreacjonistą. Do reprezentowania stanowiska nauki został zaproszony dr hab. Borys Wróbel (Sopockie Towarzystwo Naukowe), kreacjonizmu pastor Marek Kmieć (Biblijne Towarzystwo Kreacjonistyczne). Dyskusja była przeplatana fragmentami filmu Richarda Dawkinsa "Geniusz Karola Darwina". W rozwinięciu wiadomości znajdą Państwo komentarz po debacie dr hab. Borysa Wróbla, samo nagranie wideo zamieszczone jest w dziale multimedia. Debata odbyła się w dniu 201 urodziń Karola Darwina.

 


 

Jaki był cel debaty? Na pewno nie zmiana poglądów kreacjonistów - żadna liczba argumentów nie przekona do zmiany zdania kogoś, kto uważa, że literalizm biblijny stanowi podwaliny nauki.  Pan Andrzej Koraszewski swoją ubiegłoroczną debatę w Grudziądzu z Panem Markiem Kmieciem ocenił jako grę w pomidora. Istotnie, Pan Kmieć jak ognia unika odnoszenia się do sedna argumentów - powtarza jedynie wcześniej przygotowany tekst, niezależnie od tego, czy jest on adekwatny do tematu dyskusji lub wypowiedzi interlokutora, czy nie. Wielokrotnie też powtarza zdania niezgodne z faktami lub powołuje się na ich interpretacje niezgodne ze stanowiskiem nauki - przedstawiając je jako naukowe.  Wielu ludzi uważa, że debata z osobą, która w taki sposób "rozmawia", mija się wobec tego z celem i tylko prowadzi do wrażenia, że prezentowane są poglądy równorzędne na gruncie nauki. Nie, nie są to poglądy równorzędne.

Nauka ma pewne bardzo podstawowe założenie. W istocie wszyscy przyjmujemy to założenie w codziennym życiu: że na podstawie obecnych (czy przeszłych) obserwacji możemy przewidzieć przyszłe zdarzenia, co pozwala na skuteczne działanie. Część prawidłowości jest użytecznych od razu, część otrzymuje etykietkę 'ciekawe' - być może przyda się później. Hipokryzją jest korzystać z wyników badań naukowych - komputerów, energii pochodzącej z rozpadu promieniotwórczego, szczepionek, antybiotyków... - a jednocześnie proponować oparcie nauki na innych podstawach. Hipokryzją jest proponować, żeby naukowcy przyjęli poglądy antynaukowe i dzięki temu dostarczali bardziej przydatnej wiedzy.

Okazuje się, że szczególnie przydatne są te obserwacje, które są niezależnie potwierdzane przez innych, niezależnych od nas obserwatorów: to właśnie te są przedmiotem zainteresowań nauki. Pozostają poza nią wrażenia subiektywne, niewywołujące obserwowalnych skutków. Podkreślam: niezależne obserwacje, niezależni obserwatorzy, zbieżność obserwacji uzyskanych różnymi metodami są podstawą do uznania teorii naukowej. Kreacjonizm (i jego odmiana - inteligentny projekt) pozostaje poza nauką, gdyż nie jest zgodny z obserwacjami. W szczególności - przeciwnie - istnieje przytłaczająco wiele obserwacji niezgodnych z teorią, że Wszechświat ma mniej niż 10000 lat. Warto przy tym podkreślić, że badanie efektów jednostkowych zdarzeń (czym zajmuje się część biologów ewolucyjnych) znajduje się w obrębie nauki. To obserwacje skutków zdarzenia muszą być powtarzalne i dostępne niezależnym badaczom, nie samo zdarzenie.

Czy zatem debaty z kreacjonistami są celowe? Nie, jeśli celem ma być przekonanie ich do czegokolwiek. W praktyce jednak jest tak, że przeciwnicy nauki, przeciwnicy teorii naukowej, jaką jest teoria ewolucji, podważają ją cytując samych naukowców i odwołują się do badań naukowych. Czasem są to odniesienia do kwestii dawno przebrzmiałych. Niespecjaliści mogą być zainteresowani poznaniem, jakie są współczesne poglądy w tych sprawach. Przy okazji warto wspomnieć,  że kontrowersje naukowe dotyczące szczegółowych mechanizmów ewolucji mają się nijak do kwestionowania ewolucji biologicznej jako takiej.

Część poglądów naukowych w dziedzinie biologii ewolucyjnej i sposób ich prezentacji wyostrzył się dzięki debatom z przeciwnikami teorii ewolucji. Przykładem tego jest stosowane obecnie lepsze sformułowanie pojęcia przystosowania. To właśnie tego pojęcia dotyczył zacytowany przez Pana Kmiecia fragment popularnonaukowej książki "Wokół ewolucji" Antoniego Hoffmana (warto zauważyć, że opublikowanej ponad 25 lat temu!).

Debaty pomagają też biologom uświadomić sobie, jakie są najczęstsze błędy myślowe i nieporozumienia związane z pojmowaniem centralnej dla biologii teorii. Te błędy przyczyniają się do tego, że istnieją ludzie kwestionujący nauki biologicznie, korzystając przy tym codziennie z ich osiągnięć. Jest do pewnego stopnia kształcące poznanie sposobu myślenia przeciwników nauki i ich argumentów (polecam tu ich kompendium: http://www.talkorigins.org/). Tego rodzaju debaty stanowią dodatkowo sprawdzian wiedzy, zdolności polemicznych i - muszę to z przyznać - cierpliwości. A wśród celów naszej organizacji, Sopockiego Towarzystwa Naukowego, jest samokształcenie oraz upowszechnianie wyników badań naukowych i wiedzy.

Wielu niespecjalistów nie zdaje sobie sprawy z mechanizmów rządzących nauką. Dyskusja z przeciwnikami nauki jest więc okazją do rzucenia światła na podstawowe założenia badań naukowych i ich praktykę - na przykład kwestię występowania na marginesie nauki poglądów bardzo dalekich od jej głównego nurtu. Czasem - bardzo rzadko - w końcu stają się one poglądem większości. Marne ma na to jednak szanse pogląd o młodym Wszechświecie. Do zmiany poglądu większości dochodzi bowiem, kiedy zostaje przedstawiony nowy, spójny opis dotychczasowych obserwacji, opis bardziej elegancki lub o większej zdolności przewidywania nowych zjawisk. Dochodzi do tego też wtedy, gdy zostają przedstawione obserwacje niezgodne z przewidywaniami wynikającymi z dotychczasowej wiedzy i - powtarzam - nowy, spójny opis, obejmujący zarówno dawne, jak i nowe obserwacje.

Można się zżymać, że przyjęcie takich celów musi prowadzić do postawy może trochę defensywnej. Możliwe, że ciekawe byłoby wysłuchanie odpowiedzi kreacjonistów młodej Ziemi na podstawowe pytania dotyczące spójności ich poglądów. Nie jest to specjalnie ciekawe dla mnie osobiście - co nie oznacza, że nie wziąłbym udziału w takiej debacie, gdyby znaleźli się dla niej potencjalni słuchacze. Nie byłaby to już dyskusja na polu nauki, należałoby zatem znaleźć dla niej miejsce poza murami wyższej uczelni. Mam nadzieję, że gdyby do niej doszło, kreacjoniści darują sobie próby przyjmowania protekcjonalnego tonu w jej trakcie czy przyjmowania tonu triumfu sugerującego, że prezentują poglądy naukowe, równoprawne czy wręcz większościowe.

  - dr hab. Borys Wróbel